A ja nie mam żadnych praw? Masz!

Z pewnym zaciekawieniem wróciłam do oglądania kolejnego sezonu serialu „Prawo Agaty”, właściwie głównie dlatego, aby zrelaksować się po wielu godzinach pracy, ale też ze względu na to, aby prawniczym kątem oka śledzić sprawy jakie pojawiają się „na wokandzie” w tym serialu.

Powód zwrócenia uwagi na ten serial jest bardzo prosty – często widzowie sugerują się tym co zobaczą w kolejnym odcinku (podobnie jest w przypadku seriali o lekarzach i przedstawicielach innych zawodów). Niestety nadzieje na bardzo szybkie prowadzenie postępowań sądowych muszę rozwiać, tak samo jak przekonanie, że tylko adwokat może występować przed sądem, może również radca prawny – ogólnie ujmując we wszystkich sprawach (poza obronami w sprawach karnych, ale to zmieni się z dniem 1 lipca 2015 r. kiedy to i radcowie prawni będą mogli występować w tym charakterze).

Serial to oczywiście tylko film, a nie prawdziwe życie, pokazuje jednak nierzadko problemy życiowe z jakimi niektórzy mogą spotkać się w swoim przypadku. W tym serialu, w ostatnim wtorkowym odcinku, można było śledzić m.in. losy Bartka i Justyny w sprawie ustalenia przez nich kompromisu dotyczącego ich wspólnego dziecka. Bartek próbuje „dogadać się”, Justyna też, ale sprawa (nie znam scenariusza) prawdopodobnie skończy się na sali sądowej. Dotychczasowe kontakty Bartka z dzieckiem były w porządku, rodzice dzielili obowiązki wychowawcze wobec dziecka itd. Problem pojawił się w momencie, gdy Justyna postanowiła wyjechać zagranicę razem ze swoim partnerem i dzieckiem w celach zawodowych. Dla Bartka, ojca dziecka, oznacza to długą rozłąkę z własnym dzieckiem i praktycznie bardzo ograniczoną (o ile w ogóle) możliwość wpływu na jego rozwój i wychowanie. Czy tak powinno być? Nie! Serialowy Bartek zadał pytanie – a ja nie mam żadnych praw? (o ile dobrze pamiętam takie to było właśnie pytanie). Serialowy ojciec, a także każdy ojciec dziecka ma prawa i to wiele, ma też obowiązki, tak samo jak każdy rodzic względem dziecka. W ostatnim odcinku widzimy wiele problemów – od kwestii paszportu dla dziecka, ustalenia miejsca stałego pobytu dziecka (u którego z rodziców), spraw wychowawczych, po możliwość wyjechania z dzieckiem zagranicę przez jednego z rodziców. Te zagadnienia – w przypadku braku porozumienia i współdziałania rodziców dla dobra ich wspólnego dziecka – mogą przysporzyć wielu problemów. Te kwestie można rozstrzygnąć dobrowolnie, a jeśli rodzice nie potrafią dojść do porozumienia w tych sprawach, można wybrać drogę sądową. To może dłuższa droga, ale dotyczy tak ważnych zagadnień, że nie można poddawać się.

Wszystkim rodzicom sugeruję „dogadanie się” dla dobra wspólnego dziecka. Dziecko dla prawidłowego rozwoju potrzebuje zarówno matki, jak i ojca. O to podejrzewam będzie walczył serialowy Bartek. To akurat dobry przykład dla wszystkich rodziców, których więź emocjonalna z dzieckiem jest zachwiana przez działania podejmowane przez drugiego rodzica.

Rodzic może, ma wręcz prawo i obowiązek utrzymywać kontakty z dzieckiem, nawet jeśli pozbawiony jest władzy rodzicielskiej, także niezależnie od spełniania obowiązku alimentacyjnego wobec dziecka. Pomijając już losy serialowych rodziców, warto dodać, że o realizację praw i obowiązków rodziców wobec dziecka warto dbać, nawet tocząc „walkę” na drodze sądowej.

Reklamy

Jedna myśl w temacie “A ja nie mam żadnych praw? Masz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.